Zapisz swoję ulubione piosenki Edyty Gepperd

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz dla przyszłych pokoleń:




Siedzę na twardym krześle

W największym świata teatrze
Patrzę i oczom nie wierzę
Nie wierzę, ale patrzę

Przede mną mroczna scena
Nade mną wielka kurtyna
A przedstawienie zaraz się zacznie
Codziennie się zaczyna

Tragiczni komedianci
Od tylu lat ci sami
Niepowtarzalne stworzą kreacje
Zamieniając się znowu rolami

Ten, który dziś gra króla
Do wczoraj nosił halabardę
A jutro będzie tylko błaznem
Prawa tej sceny są twarde

Premiera za premierą
Pomysłów nie zabraknie
Publiczność zna ich wszystkie sztuczki
A jednak cudów łaknie

Po każdej plajcie antrakt
A po nim znów premiera
I jeszcze większa plajta
A teatr nie umiera

Siedzę na twardym krześle
w największym świata teatrze
Patrzę i oczom nie wierzę
Nie wierzę, ale patrzę

A obok mnie w milczącym tłumie
w cieniu tej wielkiej sceny
Artyści cisi i prawdziwi
Artyści niespełnieni

Nie zagram w tym teatrze
Nie przyjmę żadnej roli.
A serce, a co z sercem
A niech tam sobie boli

I każdy nowy sezon
Niech będzie jak pokuta
Stąd przecież wyjść nie można
Więc siedzę jak przykuta

Do tego właśnie miejsca
W największym świata teatrze.
Patrzę i oczom nie wierzę
Nie wierzę, ale patrzę
Pode mną smutna ziemia
Nade mną nieba kurtyna
Więc czekam aż Reżyser Niebieski
Ogłosi wielki finał.

Nie wierzę, ale patrzę





Daleko i dawno, w krainie wśród gór

Żyła sobie królewna ze snu
A wydać ją za mąż chciał ojciec jej - król
I rozkazał ją wezwać na dwór.

Gdy weszła królewna w orszaku stu dam
Król do niej odezwał się tak:
Połowę królestwa w posagu ci dam,
lecz męża wybiorę ci sam.

Mój królu, małżonka nie szukaj mi, nie
Chociaż wiem, że dać byś wiele mógł
Bom sercem związana na dobre i złe
Ze zbójcą z rozstajnych dróg.

Ach, czemu tak mówisz - zapytał król
Czy rozumu ci w głowie brak
Z rycerzem zaszczyty czekają cię tu
Dla zbójcy zaś topór i kat.

Mój królu, zaszczytów nie będę nic mieć
Kiedy zwiążę z rycerzem mój los
Ty go ciągle wysyłasz na wojny, na śmierć
Za morza, na czele swych wojsk.

A zbójca to zadba o żonę i dom
I nie zaznam z nim biedy, ni trosk
On będzie do domu powracał co noc
I pełen pieniędzy miał trzos.

Ach córko, lecz rycerz mych wrogów precz gna
I skarbami napełnia mój dwór
A zbójca okrada mi własny mój kraj
Który kiedyś się stanie i twój.

Przybyli wtem zbrojni w sto mieczy i dział
Wrogowie z nieznanych nam stron
Zabrali królowi to wszystko, co miał
Królestwo i skarby, i tron.

Posłuchajcie królowie, co sięgacie do gwiazd
By pół świata dać córkom swym
Nie bądźcie za bardzo wybredni, bo czas
rozwiewa królestwo jak dym.





Jeśli nas Matka Boska nie obroni

To co się stanie z tym narodem
Codzienne modły więc zanoszę do Niej
By ocaliła nas przed głodem.

Przed głodem ust, którym zabrakło chleba,
Przed głodem serc, w których nie mieszka miłość,
Przed głodem zemsty, której nam nie trzeba,
Przed głodem władzy, co jest tylko siłą.

Jeśli nas Matka Boska nie obroni
To co się stanie z Polakami
Codzienne modły więc zanoszę do Niej
By ocaliła nas przed... nami.

Nami, co toną, tonąc innych topią,
Co marzą, innym odmawiając marzeń,
Co z głową w pętli jeszcze nogą kopią,
By ślad zostawić na kopniętej twarzy.

Jeśli nas Matka Boska nie obroni
To co się stanie z Polakami
Codzienne modły więc zanoszę do Niej
By ocaliła nas przed nami.