Zapisz swoję ulubione piosenki Edyty Gepperd

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz dla przyszłych pokoleń:




Siedzę na twardym krześle

W największym świata teatrze
Patrzę i oczom nie wierzę
Nie wierzę, ale patrzę

Przede mną mroczna scena
Nade mną wielka kurtyna
A przedstawienie zaraz się zacznie
Codziennie się zaczyna

Tragiczni komedianci
Od tylu lat ci sami
Niepowtarzalne stworzą kreacje
Zamieniając się znowu rolami

Ten, który dziś gra króla
Do wczoraj nosił halabardę
A jutro będzie tylko błaznem
Prawa tej sceny są twarde

Premiera za premierą
Pomysłów nie zabraknie
Publiczność zna ich wszystkie sztuczki
A jednak cudów łaknie

Po każdej plajcie antrakt
A po nim znów premiera
I jeszcze większa plajta
A teatr nie umiera

Siedzę na twardym krześle
w największym świata teatrze
Patrzę i oczom nie wierzę
Nie wierzę, ale patrzę

A obok mnie w milczącym tłumie
w cieniu tej wielkiej sceny
Artyści cisi i prawdziwi
Artyści niespełnieni

Nie zagram w tym teatrze
Nie przyjmę żadnej roli.
A serce, a co z sercem
A niech tam sobie boli

I każdy nowy sezon
Niech będzie jak pokuta
Stąd przecież wyjść nie można
Więc siedzę jak przykuta

Do tego właśnie miejsca
W największym świata teatrze.
Patrzę i oczom nie wierzę
Nie wierzę, ale patrzę
Pode mną smutna ziemia
Nade mną nieba kurtyna
Więc czekam aż Reżyser Niebieski
Ogłosi wielki finał.

Nie wierzę, ale patrzę





Przez pole szliśmy ja i ty

Przez trawy przez zielone
Niebieski szalik dałeś mi
Kupiłeś mi pierścionek

Pierścionek szczerozłoty jest
Z jedwabiu modry szalik
A ty gdzieś pojechałeś sam
Zniknąłeś mi w oddali

Pociągiem odjechałeś stąd
Płynąłeś statkiem bystrym
Przy mym okienku stoję wciąż
I czekam na twe listy

Pocztylion mija mnie co dzień
Siwiutki już staruszek
Nie kręci głową nie ma nic
i wciąż się smucić muszę

Przed Bogiem i przed ludźmi
W kąt chowam się chyłkiem cicha
I czuję coś się we mnie rwie
Coś więdnie i usycha

Przez pole szliśmy ja i ty
Przez trawy przez zielone
Niebieski szalik dałeś mi
Kupiłeś mi pierścionek

Przy mym okienku stoję wciąż
i czekam... na twe listy





Nie wierz mi moim łzom

Moim słowom gorzkim złym
Gdy użalam się nad sobą
Nie wierz mi

Nie wierz gdy gubię się
W dłuższych wciąż rachunkach krzywd
Nawet jeśli mnie rozumiesz
Nie wierz mi
Jeśli kochasz mnie naprawdę
Nie wierz mi

Tyle szczęścia dano nam
Bez zasługi żadnej nad miarę nad stan
Istnienia cud gwiaździste niebo barwne łąki dni
I miłość która większa jest niż my
I miłość która większa jest niż my

Nie wierz mi kiedy żal
I zmienia w popiół każdą myśl
W nieistnienia zimnym mroku
Serce śpi
Nie wierz mi kiedy chcę
Uciec jak najdalej stąd
Gdy nie umiem być już z tobą
Nie wierz w to
Nie wierz mi nie ufaj mi
Moim słowom gorzkim złym
Jeśli kochasz mnie naprawdę
Nie wierz mi
Jeśli kochasz mnie naprawdę
Nie wierz mi

Tyle szczęścia dano nam
Bez zasługi żadnej nad miarę nad stan
Istnienia cud gwiaździste niebo barwne łąki dni
I miłość która większa jest niż my
I miłość która większa jest niż my