Wciąż mówisz o miłości
To jakoś głupio brzmi
Mów ze mną o tym prościej
Co masz powiedzieć mi.
To dla mnie nie nowina
Ta cała miłość twa
Bo na cóż jest dziewczyna
Taka, jak ja.
Ja jestem tylko po to, żeby kochać mnie
To się o mnie wie i nic więcej
To już natura taka, to nie żaden grzech
Mnie samej czasem śmiech i nic więcej.
Kto jest silniejszy
Niech przyjdzie, niech mnie ma
Kto przyjdzie słabszy
Ten spali się, jak ćma.
Bo ja jestem tylko po to, żeby kochać mnie
I to się o mnie wie i nic więcej.
Bądź sam ze sobą szczery
I powiedz, czego chcesz
Czy chcesz być dla mnie pierwszy
Może ostatni też.
Dlaczego myślą gniewną
Wybiegasz w przód i wstecz
Pocałuj mnie, na pewno
To najważniejsza jest rzecz.
Bo ja jestem tylko po to, żeby kochać mnie
I to się o mnie wie i nic więcej.
To już natura taka, to nie żaden grzech
Mnie samej czasem śmiech i nic więcej.
Kto jest silniejszy
Niech przyjdzie, niech mnie ma
Kto przyjdzie słabszy
Ten spali się, jak ćma.
Bo ja jestem tylko po to, żeby kochać mnie
I to się o mnie wie i nic więcej.
W brudnym świcie smutnych miast
Pełnym wiatrów bezlitosnych
Mignie czasem twoja twarz
Jak niepewne tchnienie wiosny
W przystankowy, zmięty tłum
Jakby cisnął ktoś dla żartu
Bzu białego bukiet lub
Same najszczęśliwsze karty
Matką głupich cię nazwali, nadziejo
Ludzie podli, ludzie mali, nadziejo
Choć się z ciebie natrząsają, głośno śmieją
Ty nas jedna nie opuszczaj, nadziejo!
Prowadź nas, nadziejo
W ciemny czas, nadziejo
W mrocznej mgle wyczaruj
Iskrę wiary
Gdy fałszywych fanfar dźwięk
Zgaśnie w dali tak, jak żagiel
I wypełni głuchy jęk
Zakamarki duszy nagie
Gdy już tylko walić w mur
Z dziką pasją pozostaje
Nie rozpaczaj, odłóż sznur
Ona istnieć nie przestaje
Matką głupich cię nazwali, nadziejo
Ludzie podli, ludzie mali, nadziejo
Choć się z ciebie natrząsają, głośno śmieją
Ty nas jedna nie opuszczaj, nadziejo!
Prowadź nas, nadziejo
W ciemny czas, nadziejo
W mrocznej mgle wyczaruj
Iskrę wiary