Wciąż mówisz o miłości
To jakoś głupio brzmi
Mów ze mną o tym prościej
Co masz powiedzieć mi.
To dla mnie nie nowina
Ta cała miłość twa
Bo na cóż jest dziewczyna
Taka, jak ja.
Ja jestem tylko po to, żeby kochać mnie
To się o mnie wie i nic więcej
To już natura taka, to nie żaden grzech
Mnie samej czasem śmiech i nic więcej.
Kto jest silniejszy
Niech przyjdzie, niech mnie ma
Kto przyjdzie słabszy
Ten spali się, jak ćma.
Bo ja jestem tylko po to, żeby kochać mnie
I to się o mnie wie i nic więcej.
Bądź sam ze sobą szczery
I powiedz, czego chcesz
Czy chcesz być dla mnie pierwszy
Może ostatni też.
Dlaczego myślą gniewną
Wybiegasz w przód i wstecz
Pocałuj mnie, na pewno
To najważniejsza jest rzecz.
Bo ja jestem tylko po to, żeby kochać mnie
I to się o mnie wie i nic więcej.
To już natura taka, to nie żaden grzech
Mnie samej czasem śmiech i nic więcej.
Kto jest silniejszy
Niech przyjdzie, niech mnie ma
Kto przyjdzie słabszy
Ten spali się, jak ćma.
Bo ja jestem tylko po to, żeby kochać mnie
I to się o mnie wie i nic więcej.
Nie lubię, nie lubię wracać
Dumną ręką kołatać do wrót
To gorsze, niż stała praca
Taki jednorazowy powrót.
Lecz jakież połacie powietrza
Jakie przestrzenie wody
Przemierzyć będzie mnie trza
By nie wrócić, jak Odys.
Nie wrócę na Itakę
Ocean tnąc na pól
W przeciwną stronę sztagiem
Ocean będę pruł.
O dom rodzinny nie dbam
Ani o kraju rząd
Ja jeszcze z roczek, ze dwa
Popływać chcę pod prąd.
Raz mi się przyśnił Epikur
Objął mocno, pokazał palcem
Hen, w dali spodek konfitur
I herbatę, i ciastko z zakalcem.
Sen pachnie spożywczym hurtem
Brzuchem wstrząsają dreszcze
Hej, tam ster w lewo, na burtę
Dobranoc, popływam jeszcze.
Nie wrócę na Itakę...
Ktoś może lubi podróże
Przez żywioły ogniste i mokre
Lecz ja marynarce służę
Moją ojczyzną jest okręt.
Deszcz wymył stempel z paszportu
Zdjęcie porwały sztormy
Kto chce, niech wraca do portu
Ja nie wrócę do normy.
Nie wrócę na Itakę...