Wciąż mówisz o miłości
To jakoś głupio brzmi
Mów ze mną o tym prościej
Co masz powiedzieć mi.
To dla mnie nie nowina
Ta cała miłość twa
Bo na cóż jest dziewczyna
Taka, jak ja.
Ja jestem tylko po to, żeby kochać mnie
To się o mnie wie i nic więcej
To już natura taka, to nie żaden grzech
Mnie samej czasem śmiech i nic więcej.
Kto jest silniejszy
Niech przyjdzie, niech mnie ma
Kto przyjdzie słabszy
Ten spali się, jak ćma.
Bo ja jestem tylko po to, żeby kochać mnie
I to się o mnie wie i nic więcej.
Bądź sam ze sobą szczery
I powiedz, czego chcesz
Czy chcesz być dla mnie pierwszy
Może ostatni też.
Dlaczego myślą gniewną
Wybiegasz w przód i wstecz
Pocałuj mnie, na pewno
To najważniejsza jest rzecz.
Bo ja jestem tylko po to, żeby kochać mnie
I to się o mnie wie i nic więcej.
To już natura taka, to nie żaden grzech
Mnie samej czasem śmiech i nic więcej.
Kto jest silniejszy
Niech przyjdzie, niech mnie ma
Kto przyjdzie słabszy
Ten spali się, jak ćma.
Bo ja jestem tylko po to, żeby kochać mnie
I to się o mnie wie i nic więcej.
Przez pole szliśmy ja i ty
Przez trawy przez zielone
Niebieski szalik dałeś mi
Kupiłeś mi pierścionek
Pierścionek szczerozłoty jest
Z jedwabiu modry szalik
A ty gdzieś pojechałeś sam
Zniknąłeś mi w oddali
Pociągiem odjechałeś stąd
Płynąłeś statkiem bystrym
Przy mym okienku stoję wciąż
I czekam na twe listy
Pocztylion mija mnie co dzień
Siwiutki już staruszek
Nie kręci głową nie ma nic
i wciąż się smucić muszę
Przed Bogiem i przed ludźmi
W kąt chowam się chyłkiem cicha
I czuję coś się we mnie rwie
Coś więdnie i usycha
Przez pole szliśmy ja i ty
Przez trawy przez zielone
Niebieski szalik dałeś mi
Kupiłeś mi pierścionek
Przy mym okienku stoję wciąż
i czekam... na twe listy
Jeśli nas Matka Boska nie obroni
To co się stanie z tym narodem
Codzienne modły więc zanoszę do Niej
By ocaliła nas przed głodem.
Przed głodem ust, którym zabrakło chleba,
Przed głodem serc, w których nie mieszka miłość,
Przed głodem zemsty, której nam nie trzeba,
Przed głodem władzy, co jest tylko siłą.
Jeśli nas Matka Boska nie obroni
To co się stanie z Polakami
Codzienne modły więc zanoszę do Niej
By ocaliła nas przed... nami.
Nami, co toną, tonąc innych topią,
Co marzą, innym odmawiając marzeń,
Co z głową w pętli jeszcze nogą kopią,
By ślad zostawić na kopniętej twarzy.
Jeśli nas Matka Boska nie obroni
To co się stanie z Polakami
Codzienne modły więc zanoszę do Niej
By ocaliła nas przed nami.