Nie opuszczaj mnie

każda moja łza
szepcze, że co złe
się zapomnieć da,
zapomnijmy ten
utracony czas,
co oddalał nas
co zabijał nas
i pytania złe
i natrętne tak -
jak? - dlaczego? - Jak?
zapomnijmy je
nie opuszczaj mnie

Ja deszczowym dniem
ci przyniosę z ziem
gdzie nie pada deszcz
pereł deszczu sznur,
jeśli umrę, z chmur
spłynie do twych rąk
światła złoty krąg
i to będę ja,
w świecie ziemskich spraw
miłowanie twe
będzie pierwszym z praw,
królem staniesz się
a królową ja
nie opuszczaj mnie

Nie opuszczaj mnie
ja wymyślę ci
słowa, których sens
pojmiesz tylko ty,
z nich ułożę baśń
jak się serca dwa
pokochały na
przekór ludziom złym,
z nich ułożę baśń
o tym królu, co
umarł z żalu, bo
nie mógł poznać cię
nie opuszczaj mnie

Przecież zdarza się,
że największy żar
ciska wulkan, co
niby dawno zmarł,
pól spalonych skraj
więcej zrodzi zbóż
niż zielony maj
w czas wiosennych zórz
gdy księżyca cierń
lśni na nieba tle
i z czerwienią czerń
nie chcą rozstać się
me opuszczaj mnie

Nie opuszczaj mnie
już nie będzie łez,
już nie będzie słów
dobrze jest jak jest
tylko taki kąt
mały kąt mi wskaż,
gdzie twój słychać śmiech,
widać twoją twarz,
chcę gdy słońca krąg
wzejdzie- być co dnia
cieniem twoich rąk,
cieniem twego psa
nie opuszczaj mnie





Na Krakowskim czy w Nohant

Wszędzie błysk nadziei taki sam
Że wzajemna miłość w nas
Przerwie niekochania czas

Na długich listach ślady łez
A pragnienie to tak silne jest
By fatalna prysła nić
Żeby kochanym być

Czy na wierzby witkach mazowiecki wiatr
O świtaniu dnia swą melodię gra
Czy noc nad Majorką wdziewa czarny płaszcz
Smutek jedną ma twarz

Kiedy ci odmawia świat miłości tej
Ty wciąż bardziej chcesz, bardziej pragniesz jej
Oddałbyś winnice najwspanialszych nut
Za czułości choć łut

Na Krakowskim czy w Nohant
Z tym pytaniem zawsze będziesz sam
Kiedy świata pytasz się
Czemu kochasz mnie tak źle

W ust kąciku łza i sól
W sercu ciemny niespełnienia ból
I nie cieszy sławy smak
Czemu tak? Dlaczego tak?


Na Krakowskim czy w Nohant
Wszędzie błysk nadziei taki sam
Że wzajemna miłość w nas
Przerwie niekochania czas

W sercu tłucze się jak ptak
Pragnienie silne tak
I wciąż tej miłości, serca wzajemności
Będzie ci do szczęścia brak

Czemu tak? Dlaczego tak?