Zapisz swoję ulubione piosenki Edyty Gepperd

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz dla przyszłych pokoleń:




Że nie dałaś mi mamo

Zielonookich snów
Nie nie żałuję
Że nie znałam klejnotów
Ni koronkowych słów
Nie nie żałuję
Że nie mówiłaś mi jak szczęście kraść spod lady
I nie uczyłaś mnie życiowej maskarady
Pieszczoty szarej tych umęczonych dni
nie żal mi nie żal mi

Nie nie żałuję
Przeciwnie bardzo ci dziękuję kochana
Żeś mi odejść pozwoliła
Po to bym żyła tak jak żyłam

Że nie dałeś mi szczęścia
Pierścionka ani psa
Nie nie żałuję
Że nie dzwonisz po nocach
Kochanie tak to ja
Nie nie żałuję
Że nie załatwiasz mi posady sekretarki
I że nie noszę twojej szarej marynarki
Że patrzysz na mnie jak teatralny widz
To nic to nic

Nie nie żałuję
Przeciwnie bardzo ci dziękuję kochanie
Za to że jesteś królem karo
Że jesteś zbrodnią mą i karą

Że w tym kraju przeżyłam
Tych trudnych parę lat
Nie nie żałuję
Że na koniec się dowiem
Ot tak się toczy świat
Nie nie żałuję
Że nie załatwią mi urlopu od pogardy
I że nie zwrócą mi uśmiechu jak kokardy
Pieszczoty szarej tych udręczonych dni
Nie żal mi nie żal mi

Nie ja nie żałuję
Przeciwnie bardzo ci dziękuję mój kraju
Za jakiś czwartek jakiś piątek jakiś wtorek
I za nadziei cały worek

Nie nie żałuję
Przeciwnie bardzo ci dziękuję
za to, że jesteś moim krajem
Że jesteś piekłem mym i rajem





Przez pole szliśmy ja i ty

Przez trawy przez zielone
Niebieski szalik dałeś mi
Kupiłeś mi pierścionek

Pierścionek szczerozłoty jest
Z jedwabiu modry szalik
A ty gdzieś pojechałeś sam
Zniknąłeś mi w oddali

Pociągiem odjechałeś stąd
Płynąłeś statkiem bystrym
Przy mym okienku stoję wciąż
I czekam na twe listy

Pocztylion mija mnie co dzień
Siwiutki już staruszek
Nie kręci głową nie ma nic
i wciąż się smucić muszę

Przed Bogiem i przed ludźmi
W kąt chowam się chyłkiem cicha
I czuję coś się we mnie rwie
Coś więdnie i usycha

Przez pole szliśmy ja i ty
Przez trawy przez zielone
Niebieski szalik dałeś mi
Kupiłeś mi pierścionek

Przy mym okienku stoję wciąż
i czekam... na twe listy





Nie lubię, nie lubię wracać 

Dumną ręką kołatać do wrót
To gorsze, niż stała praca
Taki jednorazowy powrót.

Lecz jakież połacie powietrza
Jakie przestrzenie wody
Przemierzyć będzie mnie trza
By nie wrócić, jak Odys.

Nie wrócę na Itakę
Ocean tnąc na pól
W przeciwną stronę sztagiem
Ocean będę pruł.
O dom rodzinny nie dbam
Ani o kraju rząd
Ja jeszcze z roczek, ze dwa
Popływać chcę pod prąd.

Raz mi się przyśnił Epikur
Objął mocno, pokazał palcem
Hen, w dali spodek konfitur
I herbatę, i ciastko z zakalcem.

Sen pachnie spożywczym hurtem
Brzuchem wstrząsają dreszcze
Hej, tam ster w lewo, na burtę
Dobranoc, popływam jeszcze.

Nie wrócę na Itakę...

Ktoś może lubi podróże
Przez żywioły ogniste i mokre
Lecz ja marynarce służę
Moją ojczyzną jest okręt.

Deszcz wymył stempel z paszportu
Zdjęcie porwały sztormy
Kto chce, niech wraca do portu
Ja nie wrócę do normy.

Nie wrócę na Itakę...