Szanowni państwo, cóż to była za piosenka

Tego artystę tłum całować chciał po rękach
I każdy czuł, że ma zachodniej trochę krwi
Taka piosenka - dimanche ? Orly.

W piosence byk nonaironowo - tergalowy
Nagle psychicznie trochę poczuł się niezdrowym
I żeby się odprężyć jeździł na lotnisko
I chciał odfrunąć - to wszystko.

Pan konferansjer bez zarzutu nam to streszczał
I słuchaliśmy, piękne dzieci, strasznych mieszczan
I większość pań w słowiańskich oczach miała łzy
Taka piosenka - dimanche ? Orly.

A jeśli ktoś posiadał język obcy
Mówił: popatrzcie na mnie, chłopcy
I wcielał się tergalowego byka
I wchłaniał komunikat:

..........................................................

Szanowni państwo, cóż to była za piosenka
Szanowni państwo bili brawo, co sił w rękach
I większość pań w słowiańskich oczach miała łzy
Taka piosenka - dimanche ? Orly.

Szanowni państwo, oto projekt całkiem nowy
Jak zlikwidować kompleks Sali Kongresowej
Jak się nie załamywać i nie tonąć w splinach
Oto recepta jedyna.

Na wszystkie smutki - niedziela na Głównym
Na oddech krótki - niedziela na Głównym
Na sypkość uczuć i brak przyjaciela
Niedziela na Głównym, na Głównym niedziela.

Na niski wskaźnik - niedziela na Głównym
Na nadmiar wyobraźni - niedziela na Głównym
Na splin, frustrację i oddech nierówny
Na Głównym niedziela, niedziela na Głównym.

W taką niedzielę, gdy czegoś się boisz
Tych słów niewiele ci nerwy ukoi:

Pociąg osobowy do Kutna
Odjeżdża z toru pierwszego
Przy peronie drugim.
Powtarzam....

Oto najlepszy jest relaks
Niedziela na Głównym, na Głównym niedziela.





Wystarczy gramofon mi stary

I stara płyta
Ażeby znów ujrzeć bulwary
I most, i wieżę Notre Dame.

I Paryż mnie znowu powita
Jak dawniej melodia brzmi ta
I czekam, czy ktoś mnie zapyta
Jak dawniej, z uśmiechem, ca va.

W Paryżu to było, jak wczoraj
Zostało tak niewiele
I wspomnień nadchodzi już pora
W tę smutną, zwyczajną niedzielę.

Tę samą piosenkę słyszałem
Raz idąc paryską ulicą
I tylko z tą jedną różnicą
Że wtedy słuchałem nie sam.

Mijają wciąż nowe miesiące
I nowe zimy
I ciągle przeżywać musimy
Te same zwyczajne dni.

I chociaż wciąż niżej jest słońce
To jednak nadzieję tę mam
Że jeszcze zdążymy przed końcem
Raz jeden zobaczyć się tam.