Wysłowić można w ludzkiej mowie
Wszystko co piękne i co marne
Sarnę skubiąca głóg w parowie
I niebo międzyplanetarne
Wysłowić można zachwycenie
Pięknej Izoldy dłonie wąskie
I zimorodka nad strumieniem
Jak się kołysze na gałązce
Niewysłowiona
Jest tylko miłość do ciebie
Gdy krzyczy z bólu
To zawsze brak jej słów
Niewysłowiona
W szczęściu tęsknocie i gniewie
I kiedy wraca znów
Kiedy wraca znów
Opisać można kwiat we włosach
Wysłowić można śpiew słowika
Warkocz komety na niebiosach
Wilgotny pyszczek u królika
Słowo wyrazić wszystko zdoła
Liban i jego smukłe cedry
I zachód słońca na Samoa
Święty i cichy mrok katedry
Niewysłowiona...
Ileż to jeszcze słów przed nami
Codziennej prozy i poezji
Ile chwil jeszcze nie nazwanych
Jak fioletowy zapach frezji
Ileż to jeszcze słów przeminie
Nim zgasną nasze gwiazdy nieba
Nie mówmy więc o czyjejś winie
Wystarczy jedno słowo - przebacz
Niewysłowiona
Jest tylko miłość do ciebie
Gdy krzyczy z bólu
To zawsze brak jej słów
Niewysłowiona
W szczęściu tęsknocie i gniewie
I kiedy wraca znów
I kiedy wraca znów
Brak jej słów
Nie pytaj mnie o drogę
Ja jestem nietutejsza
Sama do siebie dojść nie mogę
Tej okolicy nie znam jeszcze
Nie pytaj o godzinę
Ja jestem nietutejsza
Mój czas na zawsze się zatrzymał
W nie napisanym nigdy wierszu
Świat za oknami chmury ludzie
Z dalekich stron przybyłam tu
Z archipelagu złudzeń
Wiatr za oknami w głos się śmieje
Wiatr od przylądka pustych słów
Płonnych nadziei
Nie pytaj mnie co potem
Ja jestem nietutejsza
Mych oczekiwań kruchy okręt
Zatonął w żółtych strugach deszczu
Nie pytaj mnie co robię
Za głuchą ścianą zmierzchu
Dziwię się ludziom drzewom sobie
Z dniem każdym bardziej nietutejsza
Świat za oknami chmury ludzie
Z dalekich stron przybyłam tu
Z archipelagu złudzeń
Wiatr za oknami w głos się śmieje
Wiatr od przylądka pustych słów
Płonnych nadziei
Namiętne bójki z chłopakami
Piekący w sercu ból przegranej
Podbite oko wstydu łza
Dramaty mych szczenięcych lat
Zawsze w pobliżu była mama
Wszechmocna mądra ukochana
To ona nauczyła mnie
Że nigdy nie jest aż tak źle
Nie jest źle nie jest źle
Jeszcze nie jeszcze nie dziś nie o tej porze
Wiosenne wody pierwsza miłość
Wagary owocowe wino
I nagle na pogodnym tle
Matura jak ponury cień
A potem jesień w strugach deszczu
I twoje studia w obcym mieście
Tęsknota listów coraz mniej
I na pociechę refren ten
Nie jest źle nie jest źle
Jeszcze nie jeszcze nie dziś nie o tej porze
Nie jest źle nie jest źle
Nie aż tak, aby już być nie mogło gorzej
Nadeszła dziwna życia pora
Nim spojrzę w jutro już jest wczoraj
Oglądam zwariowany film
Nie umiem się odnaleźć w nim
Co będzie jutro jeszcze nie wiem
Pomysłów brakło mi na siebie
Lecz z całych sił uwierzyć chcę
Że nie jest ze mną aż tak źle
Nie jest źle nie jest źle
Jeszcze nie jeszcze nie dziś nie o tej porze
Nie jest źle...