Wysłowić można w ludzkiej mowie
Wszystko co piękne i co marne
Sarnę skubiąca głóg w parowie
I niebo międzyplanetarne
Wysłowić można zachwycenie
Pięknej Izoldy dłonie wąskie
I zimorodka nad strumieniem
Jak się kołysze na gałązce
Niewysłowiona
Jest tylko miłość do ciebie
Gdy krzyczy z bólu
To zawsze brak jej słów
Niewysłowiona
W szczęściu tęsknocie i gniewie
I kiedy wraca znów
Kiedy wraca znów
Opisać można kwiat we włosach
Wysłowić można śpiew słowika
Warkocz komety na niebiosach
Wilgotny pyszczek u królika
Słowo wyrazić wszystko zdoła
Liban i jego smukłe cedry
I zachód słońca na Samoa
Święty i cichy mrok katedry
Niewysłowiona...
Ileż to jeszcze słów przed nami
Codziennej prozy i poezji
Ile chwil jeszcze nie nazwanych
Jak fioletowy zapach frezji
Ileż to jeszcze słów przeminie
Nim zgasną nasze gwiazdy nieba
Nie mówmy więc o czyjejś winie
Wystarczy jedno słowo - przebacz
Niewysłowiona
Jest tylko miłość do ciebie
Gdy krzyczy z bólu
To zawsze brak jej słów
Niewysłowiona
W szczęściu tęsknocie i gniewie
I kiedy wraca znów
I kiedy wraca znów
Brak jej słów
Pour cet homme, tout en blanc
sur l'autel en deuil, la vierge noire est p?le,
Te Deum, fleur de sang
Et un livre rougissant sur les dalles.
La nuit s'?lance, le fleuve danse
et la mort murmure a c?t?
Quelqu'un crie, puis se tait
L'oiseau de vie s'est envol?.
C'est pour toi que je prie
dans cet appel a l'Amour
J'ai envie de voir l'Univers sans frontieres
J'voudrais casser les serrures
Et lib?rer la raison.
Redonner au futur cette envie d'?vasion,
Ouvrir l'horizon
Faire un pas vers la vie
C'est mon appel a a l'Amour
Pour demain qui voit enfin le jour...
Il es tard, dors un peu
Mon petit b?b?, ce soir, pas d'histoires,
Dans le noir, chante un feu
Tout un peuple fait bruler sa m?moire
Le temps se vange
Dors, mon ange,
Les oiseaux de vie sont au ciel...
Dans le gris le l'?t?
Ils ont ?crit "Liberte".
C'est pour toi que je prie
dans cet appel a l'Amour
J'ai envie de voir l'Univers sans frontieres
J'voudrais casser les serrures
Et lib?rer la raison.
Redonner au futur cette envie d'?vasion,
Ouvrir l'horizon
Faire un pas vers la vie
C'est mon appel a a l'Amour
Pour demain qui voit enfin le jour...
Namiętne bójki z chłopakami
Piekący w sercu ból przegranej
Podbite oko wstydu łza
Dramaty mych szczenięcych lat
Zawsze w pobliżu była mama
Wszechmocna mądra ukochana
To ona nauczyła mnie
Że nigdy nie jest aż tak źle
Nie jest źle nie jest źle
Jeszcze nie jeszcze nie dziś nie o tej porze
Wiosenne wody pierwsza miłość
Wagary owocowe wino
I nagle na pogodnym tle
Matura jak ponury cień
A potem jesień w strugach deszczu
I twoje studia w obcym mieście
Tęsknota listów coraz mniej
I na pociechę refren ten
Nie jest źle nie jest źle
Jeszcze nie jeszcze nie dziś nie o tej porze
Nie jest źle nie jest źle
Nie aż tak, aby już być nie mogło gorzej
Nadeszła dziwna życia pora
Nim spojrzę w jutro już jest wczoraj
Oglądam zwariowany film
Nie umiem się odnaleźć w nim
Co będzie jutro jeszcze nie wiem
Pomysłów brakło mi na siebie
Lecz z całych sił uwierzyć chcę
Że nie jest ze mną aż tak źle
Nie jest źle nie jest źle
Jeszcze nie jeszcze nie dziś nie o tej porze
Nie jest źle...