Zapisz swoję ulubione piosenki Edyty Gepperd

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz dla przyszłych pokoleń:




Znowu zasnąć dziś nie mogę ani rusz

Do poduszki ktoś kamieni mi nasypał
I pod okno znów podjechał Wielki Wóz
Czy pojadę nim, a skądże tam, do licha

Tak by chciało się pogadać, ale z kim
Z samą sobą też dogadać się tak trudno
A człowieka, który obok mnie tu śpi
Nie obudzę, musi w pracy być na siódmą

Nocy dyżur mój o siódmej się zaczyna
Znów zostanie tylko krótkie popołudnie
By być razem, by się kochać, napić wina
To za mało, to za trudne

Chyba zbiera się na pełnię w taką noc
Gdy twój oddech wciąż miarowy jest i cichy
Może dzisiaj rano wreszcie powiem dość
Ale przytul się, bo znowu śpisz odkryty

A tym czasem w okno znów zagląda świt
I zdążyłam już wygładzić kształt kamieni
W tej poduszce którą dzielisz ze mną ty
W noc bezsenną, tu na ziemi

Znam te drogi przez układy planetarne
W chmury, bzdury i marzenia w nieskończoność
Trzeba znaleźć, tu na ziemi swoją prawdę
Nawet gorzką, nawet słoną

A tym czasem w okno znów zagląda świt
I zdążyłam już wygładzić kształt kamieni
W tej poduszce, którą dzielisz ze mną ty
W noc bezsenną, tu na ziemi






Pour cet homme, tout en blanc

sur l'autel en deuil, la vierge noire est p?le,
Te Deum, fleur de sang
Et un livre rougissant sur les dalles.
La nuit s'?lance, le fleuve danse
et la mort murmure a c?t?
Quelqu'un crie, puis se tait
L'oiseau de vie s'est envol?.

C'est pour toi que je prie
dans cet appel a l'Amour
J'ai envie de voir l'Univers sans frontieres
J'voudrais casser les serrures
Et lib?rer la raison.
Redonner au futur cette envie d'?vasion,
Ouvrir l'horizon
Faire un pas vers la vie
C'est mon appel a a l'Amour
Pour demain qui voit enfin le jour...

Il es tard, dors un peu
Mon petit b?b?, ce soir, pas d'histoires,
Dans le noir, chante un feu
Tout un peuple fait bruler sa m?moire
Le temps se vange
Dors, mon ange,
Les oiseaux de vie sont au ciel...
Dans le gris le l'?t?
Ils ont ?crit "Liberte".

C'est pour toi que je prie
dans cet appel a l'Amour
J'ai envie de voir l'Univers sans frontieres
J'voudrais casser les serrures
Et lib?rer la raison.
Redonner au futur cette envie d'?vasion,
Ouvrir l'horizon
Faire un pas vers la vie
C'est mon appel a a l'Amour
Pour demain qui voit enfin le jour...





Namiętne bójki z chłopakami

Piekący w sercu ból przegranej
Podbite oko wstydu łza
Dramaty mych szczenięcych lat
Zawsze w pobliżu była mama
Wszechmocna mądra ukochana
To ona nauczyła mnie
Że nigdy nie jest aż tak źle

Nie jest źle nie jest źle
Jeszcze nie jeszcze nie dziś nie o tej porze

Wiosenne wody pierwsza miłość
Wagary owocowe wino
I nagle na pogodnym tle
Matura jak ponury cień
A potem jesień w strugach deszczu
I twoje studia w obcym mieście
Tęsknota listów coraz mniej
I na pociechę refren ten

Nie jest źle nie jest źle
Jeszcze nie jeszcze nie dziś nie o tej porze
Nie jest źle nie jest źle
Nie aż tak, aby już być nie mogło gorzej

Nadeszła dziwna życia pora
Nim spojrzę w jutro już jest wczoraj
Oglądam zwariowany film
Nie umiem się odnaleźć w nim
Co będzie jutro jeszcze nie wiem
Pomysłów brakło mi na siebie
Lecz z całych sił uwierzyć chcę
Że nie jest ze mną aż tak źle

Nie jest źle nie jest źle
Jeszcze nie jeszcze nie dziś nie o tej porze
Nie jest źle...