Daleko i dawno, w krainie wśród gór
Żyła sobie królewna ze snu
A wydać ją za mąż chciał ojciec jej - król
I rozkazał ją wezwać na dwór.
Gdy weszła królewna w orszaku stu dam
Król do niej odezwał się tak:
Połowę królestwa w posagu ci dam,
lecz męża wybiorę ci sam.
Mój królu, małżonka nie szukaj mi, nie
Chociaż wiem, że dać byś wiele mógł
Bom sercem związana na dobre i złe
Ze zbójcą z rozstajnych dróg.
Ach, czemu tak mówisz - zapytał król
Czy rozumu ci w głowie brak
Z rycerzem zaszczyty czekają cię tu
Dla zbójcy zaś topór i kat.
Mój królu, zaszczytów nie będę nic mieć
Kiedy zwiążę z rycerzem mój los
Ty go ciągle wysyłasz na wojny, na śmierć
Za morza, na czele swych wojsk.
A zbójca to zadba o żonę i dom
I nie zaznam z nim biedy, ni trosk
On będzie do domu powracał co noc
I pełen pieniędzy miał trzos.
Ach córko, lecz rycerz mych wrogów precz gna
I skarbami napełnia mój dwór
A zbójca okrada mi własny mój kraj
Który kiedyś się stanie i twój.
Przybyli wtem zbrojni w sto mieczy i dział
Wrogowie z nieznanych nam stron
Zabrali królowi to wszystko, co miał
Królestwo i skarby, i tron.
Posłuchajcie królowie, co sięgacie do gwiazd
By pół świata dać córkom swym
Nie bądźcie za bardzo wybredni, bo czas
rozwiewa królestwo jak dym.
Jeśli nas Matka Boska nie obroni
To co się stanie z tym narodem
Codzienne modły więc zanoszę do Niej
By ocaliła nas przed głodem.
Przed głodem ust, którym zabrakło chleba,
Przed głodem serc, w których nie mieszka miłość,
Przed głodem zemsty, której nam nie trzeba,
Przed głodem władzy, co jest tylko siłą.
Jeśli nas Matka Boska nie obroni
To co się stanie z Polakami
Codzienne modły więc zanoszę do Niej
By ocaliła nas przed... nami.
Nami, co toną, tonąc innych topią,
Co marzą, innym odmawiając marzeń,
Co z głową w pętli jeszcze nogą kopią,
By ślad zostawić na kopniętej twarzy.
Jeśli nas Matka Boska nie obroni
To co się stanie z Polakami
Codzienne modły więc zanoszę do Niej
By ocaliła nas przed nami.
Namiętne bójki z chłopakami
Piekący w sercu ból przegranej
Podbite oko wstydu łza
Dramaty mych szczenięcych lat
Zawsze w pobliżu była mama
Wszechmocna mądra ukochana
To ona nauczyła mnie
Że nigdy nie jest aż tak źle
Nie jest źle nie jest źle
Jeszcze nie jeszcze nie dziś nie o tej porze
Wiosenne wody pierwsza miłość
Wagary owocowe wino
I nagle na pogodnym tle
Matura jak ponury cień
A potem jesień w strugach deszczu
I twoje studia w obcym mieście
Tęsknota listów coraz mniej
I na pociechę refren ten
Nie jest źle nie jest źle
Jeszcze nie jeszcze nie dziś nie o tej porze
Nie jest źle nie jest źle
Nie aż tak, aby już być nie mogło gorzej
Nadeszła dziwna życia pora
Nim spojrzę w jutro już jest wczoraj
Oglądam zwariowany film
Nie umiem się odnaleźć w nim
Co będzie jutro jeszcze nie wiem
Pomysłów brakło mi na siebie
Lecz z całych sił uwierzyć chcę
Że nie jest ze mną aż tak źle
Nie jest źle nie jest źle
Jeszcze nie jeszcze nie dziś nie o tej porze
Nie jest źle...