Uparcie i skrycie
och życie kocham cię kocham cię
kocham cię nad życie
W każdą pogodę
potrafią dostrzec oczy moje młode
niebezpieczną twą urodę
Kocham cię życie
poznawać pragnę cię pragnę cię
pragnę cię w zachwycie
choć barwy ściemniasz
wierzę w światełko które rozprasza mrok
Wierzę w niezmienność
Nadziei nadziei
W światełko na mierzei
Co drogę wskaże we mgle
Nie zdradzi mnie
Nie opuści mnie
A ja szepnę skrycie
och życie kocham cię kocham cię
kocham cię nad życie
Choć barwy ściemniasz
Choć tej wędrówki mi nie uprzyjemniasz
Choć się marnie odwzajemniasz
Kocham cię życie
Kiedy sen kończy się kończy się
kończy się o świcie
A ja się rzucam
Z nadzieją nową na budzący się dzień
Chcę spotkać w tym dniu
Człowieka co czuje jak ja
Chcę powierzyć mu
Powierzyć mu swój niepokój
Chcę w jego wzroku
Dojrzeć to światełko które sprawi
Że on powie jak ja- jak ja
Uparcie i skrycie
och życie kocham cię kocham cię
kocham cię nad życie
Jem jabłko winne
I myślę ech ty życie łez mych winne
Nie zamienię cię na inne
Kocham cię życie
Poznawać pragnę cię pragnę cię
Pragnę cię w zachwycie
I spotkać człowieka
Który tak życie kocha
I tak jak ja
Nadzieję ma...
Przez pole szliśmy ja i ty
Przez trawy przez zielone
Niebieski szalik dałeś mi
Kupiłeś mi pierścionek
Pierścionek szczerozłoty jest
Z jedwabiu modry szalik
A ty gdzieś pojechałeś sam
Zniknąłeś mi w oddali
Pociągiem odjechałeś stąd
Płynąłeś statkiem bystrym
Przy mym okienku stoję wciąż
I czekam na twe listy
Pocztylion mija mnie co dzień
Siwiutki już staruszek
Nie kręci głową nie ma nic
i wciąż się smucić muszę
Przed Bogiem i przed ludźmi
W kąt chowam się chyłkiem cicha
I czuję coś się we mnie rwie
Coś więdnie i usycha
Przez pole szliśmy ja i ty
Przez trawy przez zielone
Niebieski szalik dałeś mi
Kupiłeś mi pierścionek
Przy mym okienku stoję wciąż
i czekam... na twe listy
Jeśli nas Matka Boska nie obroni
To co się stanie z tym narodem
Codzienne modły więc zanoszę do Niej
By ocaliła nas przed głodem.
Przed głodem ust, którym zabrakło chleba,
Przed głodem serc, w których nie mieszka miłość,
Przed głodem zemsty, której nam nie trzeba,
Przed głodem władzy, co jest tylko siłą.
Jeśli nas Matka Boska nie obroni
To co się stanie z Polakami
Codzienne modły więc zanoszę do Niej
By ocaliła nas przed... nami.
Nami, co toną, tonąc innych topią,
Co marzą, innym odmawiając marzeń,
Co z głową w pętli jeszcze nogą kopią,
By ślad zostawić na kopniętej twarzy.
Jeśli nas Matka Boska nie obroni
To co się stanie z Polakami
Codzienne modły więc zanoszę do Niej
By ocaliła nas przed nami.