Zapisz swoję ulubione piosenki Edyty Gepperd

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz dla przyszłych pokoleń:




Świat 

Jest pełen cudów
Lecz najcudowniejszym na świecie zjawiskiem
Jest człowiek
To on uskrzydlił
Swoje okręty
Które szybują pędzone przez wiatry
W obłokach skłębionych
W falach spienionych

To on
Ujarzmił konie
I każe im pługiem pruć ziemię
To bóstwo najwyższe
Ziemię nigdy
Nie wyczerpaną

To człowiek
Wynalazł sposób,
By chwytać w sieć pierzchliwe ptaki
Dzikiego zwierza
Mieszkańców wód

To człowiek
Wynalazł mowę
I odkrył królestwo prawd i sztukę wiązania słów
Groźne choroby leczy w cierpieniach
Od deszczu i chłodu obroni się
Budując dom

Przemyślność i zwinne ręce
To skarby niezmierne i może ich użyć
Dla dobra lub zła

I tylko śmierci
Nie zwalczył człowiek

Bo nie ma
I nie ma
I nie ma
Lekarstwa na
Śmierć!





Niewiele chciał, niewiele miał

I życie, jakie było, brał otwarcie
W dziurawe swe kieszenie dwie
Ładował szczęście swe i żarcie

Nikogo nie miał poza jedną
Co tak jak on też była biedną
I wszyscy wielkim kołem ją mijali
Nikt nie chciał poznać nigdy jej
Lecz czasem gdzieś, na drodze swej
Spojrzenia ich i biedy się spotkały

Nie jeden pod jej ciosem padł
I nie pozostał nawet ślad z człowieka
On jeden na nią sposób miał
Bo jak o własną żonę dbał i klepał

I już miał złożyć wieczny ślub
Na miłość, wierność aż po grób
Gdy biedę nawiedziła chęć rozstania
Nędznego życia miała dość
I coraz większa brała ją złość
Gdy on zabierał się do jej klepania

A to był błąd, odeszła stąd
Zrozumiał, że jak dziecko jest naiwny
bo apetyt rósł i malał luz
Więc fason bardziej trzymał sztywny

Samotność trwała niezbyt długo
Bo z jednej biedy popadł w drugą
Czy warto było przed nią tak uciekać
Tak było jest i tak już będzie
Bo biedy dzisiaj pełno wszędzie

Tak było jest i tak już będzie
Bo biedy dzisiaj pełno wszędzie
A człowiek lubi czasem coś poklepać
A człowiek lubi czasem coś poklepać

A człowiek musi czasem coś poklepać






Znowu zasnąć dziś nie mogę ani rusz

Do poduszki ktoś kamieni mi nasypał
I pod okno znów podjechał Wielki Wóz
Czy pojadę nim, a skądże tam, do licha

Tak by chciało się pogadać, ale z kim
Z samą sobą też dogadać się tak trudno
A człowieka, który obok mnie tu śpi
Nie obudzę, musi w pracy być na siódmą

Nocy dyżur mój o siódmej się zaczyna
Znów zostanie tylko krótkie popołudnie
By być razem, by się kochać, napić wina
To za mało, to za trudne

Chyba zbiera się na pełnię w taką noc
Gdy twój oddech wciąż miarowy jest i cichy
Może dzisiaj rano wreszcie powiem dość
Ale przytul się, bo znowu śpisz odkryty

A tym czasem w okno znów zagląda świt
I zdążyłam już wygładzić kształt kamieni
W tej poduszce którą dzielisz ze mną ty
W noc bezsenną, tu na ziemi

Znam te drogi przez układy planetarne
W chmury, bzdury i marzenia w nieskończoność
Trzeba znaleźć, tu na ziemi swoją prawdę
Nawet gorzką, nawet słoną

A tym czasem w okno znów zagląda świt
I zdążyłam już wygładzić kształt kamieni
W tej poduszce, którą dzielisz ze mną ty
W noc bezsenną, tu na ziemi