Świat 

Jest pełen cudów
Lecz najcudowniejszym na świecie zjawiskiem
Jest człowiek
To on uskrzydlił
Swoje okręty
Które szybują pędzone przez wiatry
W obłokach skłębionych
W falach spienionych

To on
Ujarzmił konie
I każe im pługiem pruć ziemię
To bóstwo najwyższe
Ziemię nigdy
Nie wyczerpaną

To człowiek
Wynalazł sposób,
By chwytać w sieć pierzchliwe ptaki
Dzikiego zwierza
Mieszkańców wód

To człowiek
Wynalazł mowę
I odkrył królestwo prawd i sztukę wiązania słów
Groźne choroby leczy w cierpieniach
Od deszczu i chłodu obroni się
Budując dom

Przemyślność i zwinne ręce
To skarby niezmierne i może ich użyć
Dla dobra lub zła

I tylko śmierci
Nie zwalczył człowiek

Bo nie ma
I nie ma
I nie ma
Lekarstwa na
Śmierć!





Znowu dzień mi przeleciał

Wyprzedził mnie
O dzień jestem starsza
Bonjour nowa zmarszczko
Pozdrawiam cię
A jutro w garderobie
Ta w lustrze i ja
Znów spojrzymy na siebie
Zbierzemy się w sobie
By, jak co dnia

Wejść na estradę w świateł blask
Groźnej widowni spojrzeć w twarz
Znaleźć swój rytm znajomy
Własny ton wśród tonów stu
Mały azyl i luz, kiedy śpiewam
Gitara duszę swoją ma
Mikrofon czule w dłoni drga
I choć samotna stoję
Mam królestwo moje
Gdzie trzy minuty trwa świat
kiedy śpiewam

Myślicie że mam wszystko
Choć nie mam nic
I drżę zanim zasnę
Czy drzwiami nie trzaśnie
Znudzony widz
Lecz choć przeminie pełnia
Po pełni nów
Spłowieje mój kostium zabraknie słów
Ja włosy poprawię, wypiję łyk kawy
I wejdę znów

Na pustą scenę w świateł blask
Groźnej widowni spojrzeć w twarz
Znaleźć swój rytm znajomy
Własny ton wśród tonów stu
Mały azyl i luz, kiedy śpiewam
Fortepian duszę swoją ma
Mikrofon czule w dłoni drga
I choć samotna stoję
Mam królestwo moje
Kiedy śpiewam