Rozświetlały burz rozbłyski

Miłość naszą tyle lat
Raz ty brałeś swe walizki
To znów ja ruszałam w świat
Lecz pokój, gdzie kołyski brak
Pamięta echa dawnych burz
I słów namiętnych do szaleństwa
Więc choć porażki dawnej smak
Z mych ust uleciał dawno już
A z twych pierwszego smak zwycięstwa

Czy ty wiesz
Kochany, czuły i jedyny mój
Że ja od wschodu, aż do zmierzchu dnia
Wciąż bardziej cię kocham

W kłótniach, schadzkach, przeprowadzkach
Poznaliśmy się do cna
Wpadaliśmy w swe zasadzki
Zastawione, gdzie się da
Ty miałeś kogoś, dobrze wiem
I ja też nie bez grzechu byłam
Lecz zawsze żyliśmy nadzieją
Że z pojednania pierwszym dniem
Oboje dołożymy sił
By starzeć się, nie doroślejąc

Czy ty wiesz...

A czas goni, a czas goni
Straszy, że źle z nami jest
I że zawieszenie broni
To miłości będzie kres
Zmęczeni trochę, bądź co bądź
Posłusznie wyruszamy więc
Na pole bitwy wyruszamy
Żeby, jak co dzień, udział wziąć
W potyczce czułej dwojga serc
W serdecznej wojnie zakochanych

Czy ty wiesz...





Wystarczy gramofon mi stary

I stara płyta
Ażeby znów ujrzeć bulwary
I most, i wieżę Notre Dame.

I Paryż mnie znowu powita
Jak dawniej melodia brzmi ta
I czekam, czy ktoś mnie zapyta
Jak dawniej, z uśmiechem, ca va.

W Paryżu to było, jak wczoraj
Zostało tak niewiele
I wspomnień nadchodzi już pora
W tę smutną, zwyczajną niedzielę.

Tę samą piosenkę słyszałem
Raz idąc paryską ulicą
I tylko z tą jedną różnicą
Że wtedy słuchałem nie sam.

Mijają wciąż nowe miesiące
I nowe zimy
I ciągle przeżywać musimy
Te same zwyczajne dni.

I chociaż wciąż niżej jest słońce
To jednak nadzieję tę mam
Że jeszcze zdążymy przed końcem
Raz jeden zobaczyć się tam.